Nagłówek sugeruje, że napiszę coś o tym, jak i kiedy to się zaczęło i faktycznie coś napiszę, bo nie pamiętam dokładnie kiedy, ale za to bardzo dobrze pamiętam od czego :).
No to jedziemy...
Więc zacznijmy od tego, kiedy. Otóż tak jak wspomniałem nie pamiętam dokładnie, wydaje mi się, że na przełomie 1 i 2 klasy technikum czyli ponad cztery lata temu. Czy wcześniej coś robiłem z papieru? Naturalnie, ale było to bardziej na zasadzie "jak mi się uda to spoko, jak się nie uda też spoko". Dopiero te dwa łabędzie widoczne na zdjęciu (praktycznie bracia bliźniacy) zapoczątkowały moją prawdziwą przygodę z papierowym budownictwem, to one są moimi kamieniami milowymi i będą tak długo stać na półce jak tylko się da, żeby przypominały mi, że "nie od razu Rzym zbudowano" i że zawsze zaczyna się od małych kroczków, to był właśnie mój mały krok.
Dzisiaj po ponad czterech latach znam prawie 10 typów łabędzi. Sam łabędź jest podstawową figurą i od niego zaczyna się przygodę z origami modułowym, tak więc moje początki nie były spektakularne, takie same jak u wielu innych. Potwierdzają się zatem słowa "nieważne jak się zaczyna, ważne jak się kończy". Mam nadzieję, że to moje zamiłowanie do papierowego budownictwa, które z miesiąca na miesiąc ewoluuje nie minie :).
Aha, zapomniałbym napisać od czego ta moja przygoda się zaczęła, otóż nie ma w tym nic zaskakującego. Przeglądając internet natknąłem się na zdjęcia podobnych łabędzi do tych dwóch braci widocznych wyżej i tak mnie zaciekawiły, że postanowiłem zrobić własne, z tą różnicą, że te już nie były robione na zasadzie "jak mi się uda, to spoko..." tylko na zasadzie "to tak na początek". I znowu nic spektakularnego. Oznacza to ni mniej ni więcej, że jak tylko się chce to się da, wystarczy postawić pierwszy krok, a potem następny i już będziemy o ten krok bliżej celu, potem zostaje motywacja i wiara, że się uda. Oczywiście po drodze będą schody, bo zawsze są, ale trzeba umieć je pokonać i się nie załamywać. Ja wiem, że łatwo się pisze, ale trzeba spróbować, ja spróbowałem i na pewno nie żałuję :).
Skoro poruszyłem ten temat, to w następnym wpisie znajdzie się notka o tym czym jest dla mnie motywacja.
Pozdrawiam

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz