13:29

Moje osiągnięcia - stan na 15.08.2016

Bicie rekordów jest dla mnie podstawową formą motywacji, zresztą pewnie nie tylko dla mnie, choć w moim przypadku o rekord bardzo łatwo, wystarczy tylko kilka dni dłużej posiedzieć nad projektem :).
Przedstawiam listę moich prywatnych rekordów (do 15.08.16). od tych mikrusów z najmniejszą ilością modułów po kolosy wielkości 17" monitorów. Nie przedłużając zaczynamy wyliczankę.


NAJWIĘKSZA ILOŚĆ ZUŻYTYCH MODUŁÓW
1. Czołg - około 5200 modułów. Póki co żaden projekt nie może się zbliżyć do Projectu T (do lutego). Gdy go budowałem wydawało mi się, że nie dobiję nawet do granicy 4k modułów, a tu proszę. Nie ukrywam, że ten rekord będę śrubował, bo w końcu "apetyt rośnie w miarę jedzenia" :).
2. Lokomotywa - do 9 listopada około 2700 modułów, od 9 listopada około 2800 modułów. Gdy wykonywałem lokomotywę (pod koniec już miałem dosyć i stwierdzam, że był to mój najcięższy projekt) wydawało mi się, że już nie prędko uda mi się ten "stary" rekord pobić, aż w pewnym momencie przyszedł pomysł wykonania czołgu, który pobił lokomotywę o prawie 1500 elementów. Da się? Da się.
3. Łabędź Stefan oraz Józek - około 2200 modułów. Z łabędziami była podobna historia co z lokomotywą. Na tamten moment wydawało mi się, że ten rekord jest tak wyśrubowany, że ciężko będzie mi go pobić. Ach ty człowieku małej wiary, nie dość, że udało mi się go pobić, to jeszcze dwukrotnie w ciągu niespełna roku.

NAJWIĘKSZA ILOŚĆ ZUŻYTYCH KARTEK
1. Tort -  400-500 kartek. O ile w kwestii bicia rekordów ze względu na ilość modułów nie ma zbyt wiele problemów, to już jeśli chodzi o ilość zużytych kartek, sprawa się komplikuje. Co prawda tort większość elementów ma wykonanych z modułów wielkości 1/4 kartki A4 przez co daleko mu do bicia się o rekord w ilości modułów, to nie można mu odmówić "byczości". Po prostu jest większy od czołgu i jest obecnie najcięższym moim projektem, bo jakby nie patrzeć waży tyle co ryza papieru.
2. Czołg - 300-400 kartek. Przez chwilę ten drugi mój kolos był samodzielnym  liderem w dwóch klasyfikacjach, ale niestety musiał ustąpić pierwszego miejsca większemu o 1/3 tortowi [chyba tak się pisze :)].
3. Lokomotywa - około 200 kartek (od 9 listopada +5 A4).

STOPIEŃ TRUDNOŚCI
1. Lokomotywa - very hard. Co tu dużo mówić, ostatni tydzień budowy to była wręcz męczarnia, miałem problemy żeby połączyć to wszystko do kupy, nie wspominając już o tym, żeby całość stała o własnych siłach. Nie wiem jak mi się udało ukończyć lokomotywę, może po prostu chciałem to już mieć z głowy, możliwe. Po prostu tak mam, że jak coś zaczynam to kończę, choćby nie wiem co. Nie zmienia to faktu, że po roku stania na półce (jeżeli można to było nazwać staniem, bo w zasadzie pod koniec, to ona już wręcz leżała), lokomotywie należał się solidny remont i dopiero po dwóch dniach renowacji mogę uznać, że ten projekt jest warty uwagi i że warto było go wykonać. Po roku :).
2. Czołg - hard. Tutaj już było troszeczkę łatwiej (mimo większej skali projektu), ale to nie znaczy, że zawsze było z górki. Najciężej było z wieżyczką, która delikatnie mówiąc odmawiała współpracy. Był taki moment, że potrafiła się "rozjechać" po paru godz. od złożenia, ale przecież nikt nie mówił, że będzie łatwo. Z gąsienicami też było ciężko, chociaż one już były bardziej posłuszne :). Czołg wygrywa także w innej klasyfikacji - czasu trwania projektu, bo budowałem go blisko półtora miesiąca, ale wg mnie się opłaciło :).
3. Tort - medium. Miałem dylemat czy na trzecim miejscu umieścić tort, łabędzia czy coś innego. Wybrałem tort, choć nie umiem powiedzieć dlaczego, może dlatego, że po prostu bardziej się do niego przyłożyłem, bo było to coś zdecydowanie innego niż moje wcześniejsze projekty. Ale przechodząc do sedna, jaki moment był najcięższy podczas budowy tortu? Było to wykończenie czyli kwiaty z kusudamy, ich sklejanie zabrało mi dużo czasu i zużyło dość sporo kleju. Sam tort składało mi się naprawdę przyjemnie, tylko niestety z wykończeniówką zawsze jest najciężej czy to przy remoncie łazienki, czy zwykłym składaniu papieru, tutaj trzeba się najbardziej przyłożyć, bo jest to wizytówka i po tym efekcie będzie się oceniać całość.

NAJBARDZIEJ BYCZE PROJEKTY
1. Tort - około 35 cm średnicy u podstawy, około 27 cm wysokości. Torcik po prostu jest duży, tyle w temacie, ale jeszcze tylko przez kilka miesięcy będzie moim najbardziej "byczym projektem"...
2. Czołg - około 35 cm długości (gąsienice), około 18 cm wysokości (z wieżyczką). Wóz bojowy jest duży, ale niestety nie największy.
3. Lokomotywa - około 28,5 cm długości (po remoncie 27 cm) oraz 21 cm wysokości (po remoncie 22,5 cm z kabiną maszynisty). Lokomotywa jest cięższa niż się na początku wydaje, wszystko przez to, że jest bardzo zbita, a co za tym idzie jest cięższa od prawie dwukrotnie wyższych łabędzi.
4. Łabędź Stefan - około 36 cm wysokości. Jest trochę wyższy od tortu, w związku z tym jest najwyższym moim projektem jak na razie, ale rozmiarami mocno mu ustępuje (jest ponad 2x chudszy).


NAJMNIEJSZE Z NAJMNIEJSZYCH
1. Skorpion - około 150 elementów. To jest mój najmniejszy projekt jeśli chodzi o ilość zużytych modułów i pewnie długo tak zostanie :).
2. Serce - około 160 elementów. Projekt, który oficjalnie świata nie widział (może kiedyś). Do czasu powstania skorpiona serce było najmniejszym projektem jeśli chodzi o ilość modułów, ale wciąż jest najmniejsze jeśli chodzi o rozmiary.

Najważniejszy projekt, który mocno namiesza w następnym zestawieniu: OKRĘT.

Pozdrawiam #Papierowamaestria.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 PiM & PaM , Blogger